ROZDZAL I
Obudziłam się około godziny 6 rano, dziwne jest to że byłam już wyspana, związałam włosy w niedbały kucyk i poszłam pod prysznic. Niedługo skrzydła będą widoczne, nie mogę do tego doprowadzić. Zaczerpnę energię od kogoś w drodze do szkoły.
Wyszłam spod prysznica i spojrzałam na siebie w lustrze, trochę zmieniłam się przez te 100 lat ,wzuruszyłam ramionami i założyłam kremową sukienkę do kolan, przewiązałam w pasie wstążką, a włosy delikatnie podpięłam do tyłu .
-Cześć Luke - rzuciłam mijając się z bratem w drzwiach łazienki .
-Witaj Shay - ładnie dziś wyglądasz.
Przypatrzyłam mu się z niedowierzaniem .
-Czegoś chcesz ? - założyłam ręce na piersiach .
-Nieczego, dlaczego jesteś taka niemiła siostro ?
-Bo ty nie prawisz mi komplementów - oparłam się o ścianę
-Oh, Shay ... - uśmiechnął się i wszedł do łazienki .
Wywróciłam oczami i uniosłam gwałtownie ręcę do góry . - co się tu dzieje ?
Usiadłam przy toaletce w swoim pokoju, nałożyłam delikatny makijaż i już miałam kończyć kiedy przyszedł SMS od mojej " nowej przyjaciółki ", tak na prawdę to robi za mnie projekt na fizykę, jakoś trzeba sobie radzić w tych czasach. Widząc że spod sukienki wystają delikatne wypuklenia, którymi były skrzydła, założyłam złoty sweterek od Prady i zeszłam na dół .
-Podwieźć cię ? - krzyknął z kuchni Luke .
-Nie musisz, wypiłam łyka kawy, stojącej na blacie.
-Na pewno ?
-Tak,mam jeszcze coś do załatwienia.
-Nie zabijaj nikogo .
-Dzisiaj tego nie zrobię, w XXI wieku aż roi się od policji, nie chcę im tłumaczyć że potrzebuję energii, żeby pozostać człowiekiem, ale się nie starzeć... i tak nie zrozumieją,ludzie to zło - przewróciłam teatralnie oczami .
-Nie chcesz jeść ?
-Dobrze wiesz, że nie muszę jeść. Jem tylko dla picu .
-Tak, wiem.
-Ok, idę - uśmiechnęłam się do niego -pa braciszku .
-Pa Shay .
Wsunęłam na nogi jasno-różowe obcasy i chwyciłam torbę stojącą przy drzwiach .
Szłam szybko, szukając osoby, która pomoże mi przeżyć .
O, ten - pomyślałam widząc chłopaka, wyglądał jak rozgrywający ze szkolnej drużyny,oni zawsze lecą na ładne dziewczyny - poprawiłam usta błyszczykiem i usiadłam na ławce obok bruneta.
-Hej - zaczęłam.
-Cześć - chłopak nie odrywał oczu od komórki .
-Słuchaj, jestem tu nowa, może pokażesz mi jak dojść do szkoły ?
-Em ... jasne - poniósł wzrok znad urządzenia i popatrzył na mnie - Jestem Bau
-Ja Shay - uśmiechnęłam się najbardziej elegancko jak tylko mogłam.
Nie chciałam żeby trwało to długo, zaprowadziłam chłopaka w ciemny zaułek, twierdząc że czeka tam na mnie koleżanka, wpiłam się w jego usta i przyciskając rękę do jego klatki piersiowej wessałam większośc energii . Bau, co za idiotyczne imię, no nie ważne, w każdym bądź razie, Bau zemdlał osuwając się po ścianie budynku . Popatrzyłam na niego i sprawdziłam puls.
-Będzie żył- poczułam jak skrzydła wrastają mi w skórę - No, od razu lepiej .
oo, ciekawie się zapowiada :3 mogłabyś informować mnie o tym na tt? @before_sex
OdpowiedzUsuńjasne, nie ma problemu :)
Usuńbardzo fajny rozdział, szkoda że krótki, ale szanuję to :) podoba mi się twoje opowiadanie, chociaż rzadko czytam takie. do następnego rozdziału xx
OdpowiedzUsuńKocham! Uwielbiam! Czczę! Nieważne co! Chcę dalej ;* Pisz skarbie :*
OdpowiedzUsuń@KissLoveLaugh Możesz mnie informować :*