Weszłam do szkoły pełnej ludzi, teraz wszystko wyglądało inaczej niż około 50 lat temu. Zacisnęłam sweterek na ramionach i weszłam do klasy gdzie jak miała się odbyć historia jak mniemam, rok dopiero się zaczął, więc była to pierwsza moja historia w tym liceum .
-Hej - odezwała się słodka blondyneczka z ławki obok.
-Cześć - odpowiedziałam praktycznie nie podnosząc wzroku znad torby.
-Jesteś tu nowa ?
-Tak - wywróciłam oczami, miałam nadzieję, że nie zauważyła .
-Jestem Clarie, przewodnicząca samorządu uczniowskiego, a ty jesteś ...
-Shay - uśmiechnęłam się do niej.
-Chyba nie jesteś otwarta na nowe znajomości - westchnęła .
-Nie,po prostu w miejscu, w którym wcześniej przebywałam było - urwałam - inaczej .
-Rozumiem - po tych słowach usłyszałam dźwięk dzwonka, a do klasy wszedł przystojny blondyn z teczką w ręku, chyba nauczyciel .
-Witam, jestem pan Malcom - napisał nazwisko na tablicy po czym usiadł wyciągając w teczki jakieś papiery, był bardzo zamotany .
Nagle do klasy weszła brunetka z włosami lekko za ramiona, miała ciemniejszą karnację, była ubrana vintage. Tak na prawdę to nie ona mnie zaciekawiła, tylo osoba, która weszła do klasy zaraz za nią, był to ten chłopak, z którego zaczerpnęłam przed chwilą energii .
- Dzień dobry, przepraszamy za spóźnienie - odpowiedziała brunetka - siadał Beu
-Chłopak usiadł, był lekko zamotany .
Po chwili z krzesła wstał nauczyciel i popatrzył na spóźnionych .
-Jaki był wasz powód spóźnienia - momentalnie wyprostowała się nerwowo na krześle.
Głos przejęła dziewczyna .
-Znalazłam kolegę leżącego pod jakimś budynkiem w mieście .
-Gruba impreza była, stary ? - zaśmiał się chłopak w ostatniej ławce i przybił piątkę temu siedzącemu przed nim .
- Nie, nie pamiętam co się stało, pamiętam jakąś dziewczynę, mówiła, że jest nowa i żebym ją odprowadził do szkoły, ale nie pamiętam jej twarzy .
Jak to nie pamiętał, w sumie tym lepiej dla mnie - odetchnęłam .
-No dobrze, nie przedłużając ... zróbcie 2 zadanie ze strony 4 - rzucił przystojny nauczyciel, nadal szperając w papierach .
Odwróciłam się do chłopaka, miał szafirowe oczy, czerwone, popękane usta, zwichrzone włosy, był przystojny, było w nim coś niezwykłego. Uśmiechnęłam się - Jestem Shay, a ty ?
-Beu- odparł - nie znaliśmy się już wcześniej ?
-Nie, raczej nie - pokręciłam głową .
-Oh, w porządku, idziemy razem na obiad ?
-No jasne, a twoja koleżanka ?
-Amy ? - wskazał na brunetkę - idzie z nami.
-To fajnie - odwróciłam się i spojrzałam na książkę - nareszcie kogoś tu poznam, ale ten chłopak ... wydaje się być inny, niesamowity, podoba mi się . - Starałam się wyrzucić tą myśl z głowy, kiedy przypomniały mi się słowa staruszki .
To nie możliwe, żebym się zakochała, z resztą ... nie znany się - przekrzywiłam się na krześle.
Zadzwonił dzwonek . - Możecie wyjść - krzyknął nauczyciel .
Wyszłam spotykając się z Beu i ... Amy jak mniemam przed klasą .
-Shay -wyciągnęłam rękę do dziewczyny .
Przyjaźnie się uśmiechnęła - Amy .
Poszliśmy na obiad, wspomnienia o staruszce, którą potkałam po balu bardzo dawno temu nie dawała mi spokoju. Czy ona miała rację ?
--------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć skarby, przepraszam, że tak późno dodałam rozdział i że był taki krótki, ale wiecie ... szkoła, święta, nie miałam czasu, obiecuję, że kolejny rozdział pojawi się w niedługim czasie. Za wszelkie komentarze jestem bardzo wdzięczna ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz